poniedziałek, 26 lutego 2024

Fantastycznie fajne fantasy. „Dungeons & Dragons: Złodziejski honor” (2023)

Dlaczego warto obejrzeć Dungeons & Dragons: Złodziejski honor? Odpowiedź w artykule.

Dungeons & Dragons: Złodziejski honor (2023)
reż.: John Francis Daley
scen.: John Francis Daley, Jonathan Goldstein, Michael Gillio,
wyst.: Chris Pine, Michelle Rodriguez, Regé-Jean Page, Justice Smith, Sophia Lillis, Hugh Grant

Złodziejska banda, której przewodzi odważny i pewny siebie bard, Edgin Darvis (Chris Pine), planuje kolejny, wielki napad. Łącząc swoje moce i umiejętności, członkowie bandy: zaklinacz Simon (Justice Smith), barbarzynka Holga Kilgore (Michelle Rodriguez) i złodziej Forge Fitzwilliam (Hugh Grant), koniec końców nie osiągają zamierzonego celu – nieudana akcja kończy się nieuchronnym rozpadem grupy i więzieniem dla co po niektórych. Spotykamy ich wszystkich ponownie po dwóch latach, w momencie, kiedy przed każdym z nich piętrzą się nowe wyzwania i w każdym z nich rodzą się silne potrzeby – zarobku, zemsty, sprawdzenia się i udowodnienia, że są lepsi, niż wszyscy przypuszczali i silniejsi niż kiedykolwiek wcześniej.

https://www.youtube.com/watch?v=fnDrVy4ivxw Dungeons & Dragons: złodziejski honor - pierwszy zwiastun

Przyznać trzeba, że przedziwna zebrała się tu ekipa – na pierwszy rzut oka, lista nazwisk wygląda, jak zestawienie z nieudanej, hollywoodzkiej łapanki. Jeden z najlepszych internetowych Chrisów, Chris Pine, obok swojskiej i dziarskiej Michelle Rodriguez (seria Szybcy i Wściekli), zaraz za nimi niepozorny Justice Smith (Jurassic World, 2018) i dawno niewidziana w kinie Sophia Lillis (To, 2017) w towarzystwie Regé-Jeana Page’a (Bridgertonowie, 2020), a wisienką na tym filmowym torcie, jest jeden z głównych antagonistów, Forge, grany przez nikogo innego, jak niegdysiejszego króla brytyjskich rom-comów, Hugh Granta. Trudno uwierzyć, że z taką nietypową załogą mogło się cokolwiek udać, a udało się po tysiąckroć – każda z granych przez nich postaci, choć nieco schematyczna i łatwa do odczytania, jest barwna i interesująca, na ekranie ma więcej czasu niż przysłowiowe pięć minut, a także zdecydowanie da się lubić; wszyscy bohaterowie, dzięki swoim talentom i umiejętnościom, odgrywają w ukazanej historii kluczowe role – są przede wszystkim sprytni, sprawczy, aktywni i konsekwentni w działaniu. Trzeba przyznać, że aktorzy odwalili kawał roboty – wszyscy jak jeden mąż, są tu nader urokliwi, czarujący i charyzmatyczni, a jednocześnie bardzo wiarygodni. Tak po prawdzie, każdy z nich odgrywa tu trochę rolę dobrze mu już znaną – Chris Pine po raz kolejny jest kapitanem drużyny i dowodzi całą akcją (Star Trek, 2009), Michelle Rodriguez, zgodnie ze swoim emploi, jest dziarską, konkretną babką, która nie da sobie w kaszę dmuchać (praktycznie cała dyskografia), bohater grany przez Smitha, mimo zachowawczości i braku wiary w siebie, musi ostatecznie udowodnić swoje talenty i racje (Pokemon: Detektyw Pikachu, 2019), zaś Lillis to outsiderka z supermocami, która zjednuje sobie przychylność reszty, choć stroni od ludzi i towarzystwa (To, 2017, To nie jest OK, 2020).

Choć daleko mu do arcydzieła, D&D jest zaskakująco przyjemne i angażujące w oglądaniu – nie traktuje siebie zbytnio „serio”, pozwala sobie na wszechobecny luz i wesołość;  humor serwowany w trakcie seansu nie jest w żaden sposób wymuszony czy przestarzały, a wyraźnie  trzeźwy i błyskotliwy. D&D nie przesadza w wykorzystywanych przez siebie środkach – swoboda w dialogach, akcji i wyczuwalna w samej grze aktorskiej, nie zwalnia z dyscypliny i twórcy dobrze o tym wiedzą. Mimo że każda z postaci i wiele z prezentowanych w filmie wydarzeń, zdają się być przepustką do kolejnego żartu, rozluźnienia i swawoli, to twórcy pozostawili sobie sporo miejsca nie tylko na akcję i komedię, ale też na solidną przygodę i odpowiednio skrojone wątki dramatyczne, łącząc całość składnie i sprytnie. Poprowadzenie widzów przez bardzo spójną, logiczną, mądrą i ekscytującą historię o przyjaźni, pokonywaniu przeszkód i własnych słabości wyszło im znakomicie, wręcz podręcznikowo – sprawnie uniknęli patosu i pretensjonalności, ale nie pominęli potrzebnych nam wzruszeń i emocji.

Dungeons & Dragons: złodziejski honor - nowy zwiastun.

Dungeons & Dragons: Złodziejski honor to przykład filmu, w którym widać i czuć włożone w niego serce i zapał – to nie jest przypadkowa produkcja skierowana do mało wymagającej masy, skrojona jedynie na niebotyczne zyski, tanim bądź małym kosztem, a solidna przygodówka, stworzona dla fanów i pasjonatów,  która na zwrot wszystkich kosztów  i sukces w pełni zasługuje. Co ciekawsze, sam film wydaje się być (zakładam, że świadomie i celowo) poprowadzony niczym sesja/kampania gry – dla zobrazowania dla niewtajemniczonych, odsyłam do Stranger Things i scen w piwnicy Mike’a Wheeler’a. Nieudane plany A, B i C zastępują nowe, szalone pomysły, niebezpieczne przygody nie odstępują bohaterów na krok, nie brakuje tu wyczekiwanych zwrotów akcji,  zgrana ekipa serwuje nam co chwile rozbrajający humor, mamy więc, jakby nie patrzeć, wszystko, czego nam trzeba.

Dungeons & Dragons: Złodziejski honor to, idąc na skróty, bardzo udane połączenie sprawdzonych elementów z Władcy Pierścieni i serii o Indianie Jonesie – niesie ze sobą wyśmienitą rozrywkę, niekończącą się przygodę, porządną dawkę dobrego humoru, dobrze rozpisane postaci, świetną obsadę i obietnicę udanego seansu.

Ocena Kasi: 7/10

autor: Katarzyna Borucka

O autorce: Kasia to wielka miłośniczka kina i zwierząt. W Opolu ukończyła Kulturoznawstwo na specjalności filmoznawczo-teatrologicznej oraz Filmoznawstwo i Wiedzę o Nowych Mediach na Uniwersytecie Jagiellońskim. W czasie studiów aktywnie uczestniczyła kulturalnym życiu Opola i Krakowa, m.in. pracując w Teatrze im. Jana Kochanowskiego, pisząc dla festiwalu Etiuda&Anima czy zajmując się obsługą kina w czasie Kraków Film Festival. Uwielbia amerykańskie kino, szczególnie kino klasyczne oraz kino nowej przygody.

Facebook