środa, 21 kwietnia 2021

Sportowe podsumowanie. Gredar Brzeg wciąż walczy!

 źródło: FB/FUTSALTEAMBRZEG

W świąteczny weekend byliśmy świadkami pierwszego półfinałowego zwycięstwa siatkarzy Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Kolejny wyjazdowy punkt trafił na konto piłkarzy opolskiej Odry. Prawdziwą sensacją ostatnich tygodni są niewątpliwie futsaliści Gredaru Brzeg. Tym razem w walce o utrzymanie w Statscore Futsal Ekstraklasie pokonali oni na własnym parkiecie wicelidera rozgrywek z Lubawy.

PIŁKA NOŻNA
Fortuna 1. Liga

Już w pierwszych dziesięciu minutach piłkarze Odry postraszyli gospodarzy. Centrę Janusa z rzutu rożnego próbował wykończyć Drewniak, jednak po jego strzale piłka uderzyła w spojenie słupka z porzeczką. Dobitka Żemły poszybowała nad bramką. Chwilę później los wyrównał rachunki. Napastnik gospodarzy, Jakub Wróbel, przymierzył zza pola karnego…w słupek. Podopieczni Marcina Janusa nie chcieli być gorsi. Podobna próba Niziołka znów wylądowała na obramowaniu bramki. Przez większą część pierwszej połowy gra toczyła się w środku pola, żadna ze stron nie potrafiła jednak przejąć inicjatywy. W 40. minucie padła pierwsza bramka dla Odry, a jej autorem był obrońca Resovii – Dawid Kubowicz. Niefortunna interwencja po kolejnej wrzutce Janusa wylądowała w bramce zaskoczonego Dybowskiego.

W drugiej części spotkania podrażnieni gospodarze ruszyli do ataku. Krótko po wznowieniu gry szczęścia próbował Jaroch, a piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki. Po 50 minutach, strzałach w słupek i poprzeczkę, mieliśmy więc remis 2-2. W bramkach, po samobójczym trafieniu, wciąż prowadziła Odra. Zmieniło się to w 70 minucie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Resovię w pełni zrehabilitował się Kubowicz, który jako pierwszy dopadł piłkę i po raz drugi w tym spotkaniu trafił na listę strzelców. Po stracie bramki Odra oddała inicjatywę zdeterminowanym gospodarzom, lecz na szczęście dla niej – bez konsekwencji. Po raz kolejny drużyna Marcina Janusa nie zachwyciła.

Resovia Rzeszów – Odra Opole 1-1 (0-1)
Bramki: Kubowicz 70′ -Kubowicz 40′ (samobójcza)

Apklan Resovia: Dybowski – Słaby, Podhorin, Kubowicz, Jaroch – Soljic , Mikulec, Kuczałek (Wasiluk 46′), Twardowski (Zdybowicz 46′), Marković (Adamski 61′), Wróbel
Odra Opole: Kuchta – Mikinic, Żemło, Wypych, Matuszewski – Trojak, Drewniak, Nowak (Gancarczyk 73′), Niziołek (Kort 83′), Janus – Czapliński (Piech 73′).
Żółte kartki: Soljic, Wasiluk – Trojak, Czapliński.
Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin)

 

SIATKÓWKA
PlusLiga

Bardzo pewnie w pierwszym spotkaniu półfinałowym zaprezentowali się siatkarze ZAKSY. W konfrontacji ze Skrą Bełchatów można było spodziewać się trudnego meczu, lecz gospodarze po raz kolejny pokazali, że w PlusLidze nie mają sobie równych. Pierwszy set, pomimo nieznacznego prowadzenia, był pod pełną kontrolą kędzierzynian. Punkty zdobywali oni przede wszystkim ze skrzydeł, co przy znakomitej skuteczności Śliwki i Semeniuka nie powinno nikogo dziwić. W drugiej partii gospodarze rozkręcali się wolno ale w połowie konfrontacji skutecznie podkręcili tempo. Zagrywki Semeniuka pozwoliły odskoczyć na trzy punkty (15:12) a poddenerwowani bełchatowianie, dzięki błędom własnym, pozwolili na powiększenie przewagi (18:12). W tej partii przy pewnej grze ZAKSY już nic nie mogło się wydarzyć.

Trzecia rozgrywka nie zmieniła obrazu meczu. Wprawdzie goście po pierwszych piłkach prowadzili 5:7 lecz dobra gra przy siatce i trudna zagrywka wyprowadziły ich na czteropunktowe prowadzenie. Ostatni zryw żółto-czarnych pozwolił zmniejszyć straty w końcówce seta (20:17), lecz konsekwentna gra zawodników Nikoli Grbicia nie pozostawiła im złudzeń. Trzysetowe zwycięstwo i dobra forma siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla są dobrym prognostykiem przed środowym rewanżem w Bełchatowie.

Spodziewam się kolejnej bitwy i lepszej gry Skry w drugim spotkaniu. Dobrze, że tym razem nie utrudniliśmy sobie zadania nieudanym początkiem meczu. Gramy dobrze, więc każdy przeciwnik jest świadomy, że pokonanie nas wymaga uwolnienia stu procent potencjału. Dlatego oczekiwaliśmy presji i podjęcia ryzyka przez Skrę. Cieszymy się ze zwycięstwa po świetnym meczu, ale to jeszcze nie jest koniec.
trener Nikola Grbić, dla ZAKSA TV

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn – Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:23, 25:17, 25:20)

Grupa Azoty ZAKSA: Kaczmarek, Kochanowski, Toniutti, Śliwka, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Kluth;
PGE Skra: Sander, Ebadipour, Petković, Bieniek, Łomacz, Huber, Piechocki (libero) oraz Filipiak, Sawicki.
MVP: Aleksander Śliwka (ZAKSA)

 

FUTSAL
STATSCORE Futsal Ekstraklasa

Futsaliści Gredaru po katastrofalnym początku rozgrywek aż do końca sezonu okupowali miejsca w strefie spadkowej. Jeszcze kilka kolejek temu niewielu dawało im jakiekolwiek szanse na pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. W każdym meczu pokazują jednak wielką ambicję i charakter, co wymiernie wpływa na ich dorobek punktowy w końcówce sezonu. W świąteczny weekend stało przed nimi nie lada wyzwanie. Gościli oni bowiem wicelidera rozgrywek z Lubawy. Dla brzeżan nie ma już wielkiego marginesu błędu – muszą wygrywać. Mecz rozpoczął się od prowadzenia gości po wykończeniu akcji przez Okuniewskiego, lecz następne gole padały na konto gospodarzy. Pierwszy, po samobójczym trafieniu Pereiry, dał im remis. Prowadzenie – mocny strzał z ostrego kąta Boczarskiego. Gdy na 3:1 po rzucie rożnym trafił Grochowski zapachniało sensacją. Kropkę nad „i” po strzale na pustą bramkę postawił Kucharski i stało się jasne, że trzy punkty zostaną w Brzegu. Rozmiary porażki zmniejszył Kriezel, ale na nic więcej nie starczyło już gościom czasu.

Fit-Morning Gredar Team Brzeg – Constract Lubawa 4:2 (1:1)
Bramki: Pereira (11’-samobójcza), Boczarski (31’), Grochowski (33’), Kucharski (40’) – Okuniewski (8’), Kriezel (40’)

W meczu z faworyzowanym Rekordem, goście zaprezentowali się bardzo korzystnie. Wysoki pressing i szybka gra w ataku zmusiły gospodarzy do nie lada wysiłku. Co chwilę bramkarze obydwu drużyn mieli pełne ręce roboty broniąc kolejne strzały. Bielszczanie zdołali zdobyć bramkę przed przerwą, lecz wcale nie mogli czuć się pewnie w grze. Sytuacja zmieniła się po zmianie stron. Dreman nie był już tak agresywny w grze, co momentalnie wykorzystali gospodarze. Trzy bramki w ciągu sześciu minut całkowicie podcięły drużynie z Opolszczyzny skrzydła. Trafienia Viany i Biela zamknęły rozgrywkę, przy prowadzeniu 6:0 niewiele już mogło się wydarzyć. Goście zdołali zmniejszyć straty w końcówce po bramkach Fernandesa.

Rekord Bielsko-Biała – Dreman Opole Komprachcice 7-2 (1-0)
Bramki: Surmiak (11’,22’), Biel (24’,31’), Viana (28’,40’), Hutyra (37’) – Fernandes (38’,40’)

autor: TM

Gość w kawiarence

Facebook