środa, 6 lipca 2022

Weekend pod znakiem porażek opolskich drużyn

 źródło: pgnig-superliga

Bez punktu wrócili z Łodzi piłkarze Odry Opole. Obie ZAKSY – Kędzierzyn-Koźle i Strzelce Opolskie oraz Stal Nysa nie zaliczą minionego weekendu do udanych. Kolejną porażkę zanotowali piłkarze halowi z Brzegu. Przegrali również koszykarze Pogoni Prudnik. Opolscy Gwardziści do ostatnich sekund drżeli o wynik w meczu z Chrobrym Głogów. Wygrali dopiero po rzutach karnych. Jedynymi, pewnymi wygranymi weekendu są siatkarki UNI Opole oraz koszykarze Weegree AZS Politechniki Opolskiej.

PIŁKA NOŻNA
Fortuna 1 Liga

„Rycerze Wiosny” pokonali „Wikingów Południa” 2:1, w 18. kolejce Fortuna I Ligi. Gospodarze, mający ekstraklasowe aspiracje, zaliczyli falstart w zeszłotygodniowym meczu z GKS-em Tychy. Do meczu z Odrą przystępowali z chęcią zmazania niekorzystnego wrażenia i odbudowania nadszarpniętego zaufania swoich sympatyków. Spotkanie rozpoczęło się od szybkiej bramki. Już w 6. minucie podanie Macieja Wolskiego strzałem w słupek wykończył Mikkel Rygaard. Skuteczną dobitką popisał się Piotr Janczukowicz. 16. minut później było już 2:0. Kolejny raz akcję zainicjował Wolski, a Łukasz Sekulski ładnym strzałem powiększył przewagę. Do przerwy wiele się działo. Swoje szanse na powiększenie wyniku mieli jeszcze Rygaard i Dominguez, ale udanymi interwencjami popisywał się Mateusz Kuchta. W pierwszych 45. minutach to Odra częściej gościła pod polem karnym „ełkaesiaków”, ale poza strzałem Adama Żaka, niewiele z tego wynikało.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, Odra prowadziła grę i w końcu w 62. minucie udokumentowała swój wysiłek bramką. Fatalne przyjęcie piłki adresowanej od jednego z obrońców zaliczył doświadczony Arkadiusz Malarz. Dopadł do niej Konrad Nowak i skierował ją do pustej bramki. Gol ten wprowadził dużo nerwowości w poczynaniach łodzian, którzy do końca nie stworzyli już sytuacji wartej odnotowania. Odra natomiast poczynała sobie zbyt niemrawo by powalczyć choćby o jeden punkt w tym spotkaniu.

ŁKS Łódź – Odra Opole 2:1 (2:0)

1:0 – Piotr Janczukowicz 6′, 2:0 – Łukasz Sekulski 22′, 2:1 – Konrad Nowak 62′

ŁKS: Arkadiusz Malarz – Maciej Wolski, Carlos Moros Gracia, Jan Sobociński, Adrian Klimczak – Maksymilian Rozwandowicz (82′ Jakub Tosik) – Pirulo (54′ Michał Trąbka), Mikkel Rygaard (82′ Tomasz Nawotka), Antonio Dominguez, Piotr Janczukowicz (76′ Piotr Gryszkiewicz) – Łukasz Sekulski (77′ Ricardinho)

Odra: Mateusz Kuchta – Kacper Tabiś, Mateusz Kamiński, Piotr Żemło, Konrad Matuszewski – Rafał Niziołek (82′ Michał Surzyn), Szymon Drewniak – Krzysztof Janus (72′ Tomas Mikinić), Konrad Nowak, Adam Żak (62′ Dawid Kort) – Arkadiusz Piech (72′ Dawid Czapliński)

Żółte kartki: Janczukowicz, Sobociński (ŁKS) – Żemło (Odra)

Czerwona kartka: Sobociński (ŁKS, za drugą żółtą)

PIŁKA RĘCZNA
PGNiG Superliga

Niespodziewanie dramatycznie było podczas meczu w Stegu Arenie, gdzie Gwardia podejmowała Chrobrego Głogów. Już od pierwszych minut gra nie układała się po myśli gospodarzy. Nieskuteczność w ataku i świetnie dysponowany bramkarz drużyny z Dolnego Śląska, Rafał Stachera pozwoliły gościom na utrzymywanie bezpiecznej przewagi. Do przerwy, pomimo kilku zrywów Gwardzistów, prowadzili oni 15:11. To, co nie udało się w pierwszej części gry, powiodło się 10 minut po jej wznowieniu. Bramki Zadury, Kawki i dobra gra Malchera pozwoliły zbliżyć się do Chrobrego na jedną bramkę – 18:17. Po kolejnych 10 minutach i bardzo twardej grze po obu stronach był już remis i o wszystkim miały zadecydować rzuty karne. W nich świetnie spisywał się Malcher, który obronił dwa pierwsze rzuty głogowian. Koledzy z pola również nie chcieli być gorsi i pierwsze trzy „siódemki” wykorzystali bezbłędnie.

KPR Gwardia Opole – SPR Chrobry Głogów 28:28 (pk. 4:2)

Gwardia: Malcher, Balcerek – Lemaniak, Sosna 1, Fabianowicz, Zarzycki 7, Klimków 4, Jankowski 1, Zadura 4, Kawka 5, Mauer 2, Milewski 4, Morawski, Działakiewicz, Stefani, Kowalski.

Chrobry: Stachera, Kapela, Dereviankin – Krzywicki, Grabowski 1, Zdobylak 6, Klinger 1, Babicz 1, Przysiek 1, Tylutki (cz.k.), Marszałek, Tilte 5, Jamioł 5, Krzysztofik 5, Bekisz 3.

SIATKÓWKA
PlusLiga

Trener Nikola Grbić przed rewanżowym meczem w Lidze Mistrzów oraz turniejem finałowym TAURON Pucharu Polski dał szansę gry zmiennikom. Gospodarze od dawna są już pewni pierwszego miejsca w tabeli po rundzie zasadniczej rozgrywek, więc taka strategia nikogo nie może dziwić. Lubinianie mieli przed spotkaniem już tylko matematyczne szanse na awans do najlepszej ósemki rozgrywek. Pierwsze dwa sety to wyrównana batalie, które dopiero w końcówkach na swoją korzyść rozstrzygali kędzierzynianie. Od trzeciego seta to Cuprum przejęło inicjatywę, dobra gra Ronalda Jimeneza i Wojciecha Ferensa wystarczyła do zwycięstwa. Kolejna rozgrywka to także prowadzenie gości, których na prowadzeniu w decydujących momentach utrzymywał dobry blok Jimeneza. W tie breaku nic się nie zmieniło, przeciętnie grający goście zdołali odrobić kilka punktów straty dzięki grze blokiem, tym razem w wykonaniu Kamila Maruszczyka. Dobitnie pomógł im w tym także popełniający sporo błędów Bartłomiej Kluth.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Cuprum Lubin 2:3 (25:20, 25:21, 20:25, 23:25, 11:15)

ZAKSA: Kaczmarek, Rejno, Toniutti, Śliwka, Smith, Depowski, Zatorski (libero) oraz Propkopczuk, Kluth, Kochanowski, Semeniuk, Staszewski, Zawalski, Banach (libero);

Cuprum: Maruszczyk, Gunia, Ferens, Jimenez, Jakubiszak, Tavares, Szymura (libero) oraz Makoś (libero), Lorenc, Magnuszewski, Zawalski.

Beniaminek z Nysy pokazał dużo ambicji w spotkaniu z drużyną z Zawiercia. Pierwsze dwa sety, co prawda padły łupem gości ale o ich sukcesie zadecydowały głównie błędy indywidualne siatkarzy Stali. W kolejnych partiach jakość ich gry zdecydowanie wzrosła. Dobrze widać to było w poczynaniach Michała Filipa i Marcina Komendy. W czwartej partii dołączyli do nich także Bartłomiej Lemański, Maciej Zajder i Bartosz Bućko, co dało meczowy remis, 2:2. W decydującej partii siatkarze Stali kontynuowali dobrą grę. Z rytmu wybiła ich dopiero przerwa na żądanie dla trenera gości Igora Kolakovicia. Od tego momentu przy prowadzeniu 11:10, mecz się dla nich zakończył… Pięć punktów z rzędu zdobytych przez gości w krótkim odstępie czasu dzięki dobrej grze blokiem całkowicie zaskoczyło nysian.

Stal Nysa – Aluron CMC Warta Zawiercie 2-3 (23:25, 19:25, 25:23, 25:21, 11:15)

Stal Nysa: Zajder, Komenda, Bućko, Ben Tara, Naliwajko, Lemański, Ruciak (libero) oraz Dembiec (libero), Długosz, Szczurek;

Aluron CMC Warta: Niemiec, Malinowski, Kania, Cavanna, Halaba, Orczyk, Andrzejewski (libero) oraz Gjorgiev, Muagututia, Flavio.

TAURON 1. Liga

Niewiele do powiedzenia w zaległym meczu 22. kolejki zaplecza PlusLigi mieli zawodnicy Rolanda Dembończyka. Jedynie w początkowych momentach setów udawało im się dotrzymać kroku Avii. Konsekwentna gra gospodarzy, okraszona dobrą grą w polu zagrywki, pozwoliła im na budowanie bezpiecznej przewagi i kontrolowanie losów gry w poszczególnych partiach.

Polski Cukier Avia Świdnik – ZAKSA Strzelce Opolskie 3:0 (25:17, 25:17, 25:14)

1. Liga kobiet

Opolanki dzięki piętnastemu zwycięstwu z rzędu powiększyły swoją przewagę nad resztą ligi do 9 punktów. Zawodniczki z Gliwic od początku meczu stawiły im duży opór. W każdym secie gospodynie musiały „gonić” wynik. W pierwszym, po początkowych problemach z organizacją gry udało się odrobić straty dzięki dobrej grze w obronie. Niezawodna w takich momentach Kinga Stronias wyprowadziła je na bezpieczne prowadzenie. Partię zamknął skuteczny blok, którym opolanki zaimponowały także w drugim secie. Dzięki temu mogły one powiększyć swoją przewagę do 6 punktów (12:6), której nie oddały już do końca. Ostatni set to długo utrzymujące się prowadzenie AZS-u. Dopiero przy stanie 18:18 w szeregi gliwiczanek wkradła się niedokładność. Kilka prostych błędów zdecydowało o ich porażce.

Uni Opole – AZS Politechniki Śląskiej Gliwice 3:0 (25:21, 25:19, 25:21)

 

KOSZYKÓWKA
Suzuki 1. Liga Mężczyzn

Na tarczy z Warszawy wracają koszykarze z Prudnika. W pierwszej części meczu „Dziki” zaprezentowały istnie „dziką” grę i na otwarcie prowadziły aż 23:9, by po chwili…stracić 10 punktów z rzędu. W kolejnych akcjach scenariusz się powtarzał. Po kolejnym zrywie gospodarzy było 35:23, lecz na przerwę obie ekipy schodziły przy stanie 37:35. W kolejnej fazie ataku warszawianie zbudowali już jedynie 7 punktów przewagi i do głosu coraz wyraźniej dochodzili „biało-niebiescy”. Po trafieniu Karola Kutty w 30 minucie objęli oni dwupunktowe prowadzenie, lecz po chwilowym przestoju ich wysiłki okazały się daremne. W końcówce gospodarze po raz kolejny wrócili do gry i po krótkiej wymianie ciosów utrzymali siedmiopunktowe prowadzenie.

Dziki Warszawa – Pogoń Prudnik 78:71 (23:14, 14:21, 19:23, 22:13)

Prawdziwą sportową huśtawkę nastrojów fundują swoim kibicom w ostatnim czasie koszykarze Weegree AZS Politechniki Opolskiej. Przed tygodniem w bardzo ważnym spotkaniu w kontekście walki o play-off ulegli oni drużynie z Krosna. W ostatni weekend, dosyć niespodziewanie lecz w pełni zasłużenie zrehabilitowali się za tamten występ. Ostatniego meczu pod wodzą trenera Rafała Knapa, goście nie rozpoczęli zbyt dobrze. Po pierwszej kwarcie przegrywali w Pruszkowie 21:11, jednak kolejne „ćwiartki” to był już popis gry duetu Jankowski-Łabinowicz, których pod koszem swoją dobrą grą wspierał Szymański.

Na początku czwartej partii opolanie prowadzili 53:43 i wydawało się, że kontrolują grę. Gospodarze jednak, nie zamierzali rezygnować i postawili wszystko na jedną kartę. Janik, Sobczak i Kierlewicz, praktycznie we trójkę, dzięki dobrej dyspozycji rzutowej z dystansu zdołali wyrównać „rachunki”. Na niespełna 2 minuty przed końcem gospodarze prowadzili już 66:60, lecz to wszystko na co było ich stać. W decydujących momentach ich gra całkowicie się rozsypała. Kolejne 12 punktów padło łupem „akademików”, którzy wydatnie zwiększyli swoje szanse na udział w finałowej batalii Suzuki 1. Ligi.

Elektrobud-Investment ZB Pruszków – Weegree AZS Politechnika Opolska 67:72 (21:11, 12:18, 10:23, 24:20)

 

FUTSAL
STATSCORE Futsal Ekstraklasa

Kolejna porażka Gredaru. Zespół z Brzegu zaliczył świetne otwarcie spotkania i już po 13. minutach dzięki trafieniom Boczarskiego zdobył dwubramkowe prowadzenie. Niestety kolejne minuty przyniosły wyrównanie dla ambitnie walczących chojniczan. Przemysław Laskowski i Łukasz Sobański dali gościom nadzieję na zwycięstwo. Urzeczywistnił je w 37. minucie strzałem od poprzeczki po rzucie wolnym Patryk Laskowski. Porażka sprawiła, że między drużynami znajdującymi się w strefie spadkowej (którym przewodzi Gredar), a bezpiecznym 13. miejscem jest już 10 punktów różnicy. Stawia to brzeżan w bardzo trudnej sytuacji, a szanse na ich utrzymanie rozpatrywane są w kategoriach cudu.

Fit-Morning Gredar Brzeg – Red Devils Chojnice 2:3 (2:1)

Bramki: Boczarski 2 (3’, 13’) – Przemysław Laskowski (16’), Sobański (27’), Patryk Laskowski (37’)

autor: TM

Facebook